May you always do for others and let others do for you...
Blog > Komentarze do wpisu

OPOWIEM WAM O MIŁOŚCI...

Dziś chcę opowiedzieć o milości właśnie. Nie o mojej własnej. Tylko o tej książkowej. Ale o książkowej inaczej. Nie o miłości z Mniszkówny czy serii Harlequin. To opowieść o miłości, tak wielkiej, że w zasadzie niemożliwej.

Pierwszy raz usłyszałam o tej książce chyba na początku stycznia. To był piątek, jak zwykle rano, odwożąc Młodą do przedszkola, słuchałam radiowej Trójki. W piątki redaktor Michał Nogaś przedstawia swoje subiektywne recenzje tego, co warto przeczytać. I to wtedy właśnie opowiadał o "Miłości z kamienia" Grażyny Jagielskiej. Zaczęłam szukać informacji, zaczęłam mielić w głowie różne refleksje. Chciałam kupić książkę, ale już wtedy miałam naprawdę spory  brzuch i stosunkowo mało energii, żeby biegać po księgarniach. Miałam też inne pilniejsze i ważniejsze wydatki, by kupić pozycję przez internet. Ale myśli wracały...

Killa dni temu przeczytałam w jakimś magazynie kobiecym wywiad z obojgiem - z Grażyną Jagielską i jej mężem Wojciechem - bodajże najpopularniejszym korespondentem wojennym... Połączyła ich pasja - podróże, życie na walizkach, ale jednocześnie to właśnie ta pasja jest / była powodem ich tragedii... Nie wiem czy to książka bardziej o miłości, czy o nałogu. Bo uzależnienie od pasji to jest właśnie to, w co uwikłani byli oboje. Dla niego tym narkowtykiem był konflikt, wojna i potrzeba "zrobienia materiału". Dla niej ta wojna była dramatem, udręką. On realizował swą pasję, ale to ona była na wojnie. To ona zmagała się ze strachem, bólem, z tzw. syndromem stresu bojowego. Nigdy nie powiedziała mu:"zostaw to, nie jedź". Wiedziała, jak bardzo to może być wciągające. Wiedziała, że te wyjazdy i reportaże to całe jego życie. A jeśli się kocha, to na 100%. Zero kompromisu.

Pani Grażyna Jagielska leczy się w klinice psychiatrycznej. Jej mąż zrezygnował z wyjazdów. Dla niej. By być z nią i z dziećmi. By uwolnić ją od strachu. By pokazać, ze to właśnie ONA a nie pasją jest miłością największą i najważniejszą. Być może my straciliśmy najwybitniejszego korespondenta wojennego, ale mam nadzieję, chcę w to wierzyć, że dzięki temu oboje mają szansę wyjść na prostą i ponownie się odnaleźć. Że ich miłość jest twarda jak kamień...

PS. A z tzw. "innej beczki" - czytam co innego. Literatura nieco lżejsza, choć też do refleksji. Pożyczyła mi Vinti ciekawą książkę "Projekt Matka". Nie, nie jest to absolutnie poradnik prawidłowego dostawiania dziecka do piersi. To bardzo osobista książka o dojrzewaniu do decyzji "Chcę być matką". Mam nadzieję, że skończę do porodu, choć prawdę mówiąc - chcę urodzić ASAP!!!!

 

 

 

czwartek, 07 lutego 2013, countrygirl

Polecane wpisy

  • JĘZYK DWULATKA

    Od razu zaznaczę - nie będzie o Tracy Hogg i jej metodach wychowawczych, kompletnie dla mnie nie do zaakceptowania. Będzie o MOIM dwulatku i o JEGO języku. A ję

  • RÓW MARIAŃSKI...

    Ostatnio było o szczęściu... A dziś mam prawdziwy Czarny Czwartek... Dół, czarna dupa i rozpacz... Młodej znów skoczyła gorączka - boli ją głowa, snuje się po k

  • JA TO MAM SZCZĘŚCIE!

    Moja Mama zawsze mówiła, że mam więcej szczęścia niż rozumu. Coś w tym jest... Zawsze, gdy czyhało na mnie jakieś niebezpieczenstwo, udawało mi się tak zwanym p