May you always do for others and let others do for you...
Blog > Komentarze do wpisu

TYLKO WARIACI SĄ COŚ WARCI...

Każda okazja jest dobra, aby iść do kina. Tym bardziej - świetną okazją po temu jest rocznica ślubu. Wyrwać tylko dla siebie dwie godziny w ciągu dnia. Dwie godziny prawie "tylko we dwoje". Dwie godziny bez dzieci - i to nie godziny późnowieczorne, spędzone w domowym zaciszu. Yupieee!!!! Ale czy film, w którym w jednej z pierwszych scen mamy pełne zbliżenie na skalpel, rozcinający precyzyjnie klatkę piersiową i dłonie chirurga wyjmującego z ciała denata leżącego sztywno w przyszpitalnym prosektorium - serce - na takie właśnie romantyczne "tête-à-tête" się nadaje? ... No cóż... Z gustami sie nie dyskutuje. My na taki właśnie film poszliśmy - z okazji koeljnej rocznicy zaobrączkowania.

Ale nie o rocznicy...

Ten film, to "Bogowie". Chyba nie powiem  nic nowego na temat tego filmu; nic, czego by już nie napisano. A napisano wiele i to wiele dobrego. Właściwie, nie spotkałam się ze złymi recenzjami - ani wśród krytyków, ani wśród widzów, ani nawet w środowisku medyczny, Bo film jest o wielkim człowieku. Film jest hołdem, złożonym i profesorowi Relidze, i jego wspaniałym asystentom, i jego walce o marzenia. Nie ma w filmie patosu, nie ma ozłoconego i okwieconego pomnika. Jest człowiek z krwi i kości. Są przekleństwa, wódka leje się strumieniami, papieros odpalany od papierosa. Jest kawa-plujka, są partyjne układy. I jest mnóstwo, ale to mnóstwo emocji. Jest nagła śmierć dziecka, jest ratowanie życia, jest masaż na otwartym sercu, jest morze krwi - na szczęście na sali operacyjnej i jest jeden człowiek, który wierzy, że niemożlwie może się stać możliwym.

I w trakcie filmu, i po nim - miałam ciarki na plecach. Nie mogę przestać myśleć o filmie, o jego bohaterze, o tamtych szarych czasach. Ale jedna najważniejsza myśl płynie z ekranu. Myśl niezwykle pokrzepiająca i świadcząca o wadze marzeń i konieczności podążania za nimi.

"Świata na szczęście nie zmieniają księgowi, ale szaleńcy." (Karolina Korwin-Piotrowska)

 

czwartek, 30 października 2014, countrygirl

Polecane wpisy

  • JĘZYK DWULATKA

    Od razu zaznaczę - nie będzie o Tracy Hogg i jej metodach wychowawczych, kompletnie dla mnie nie do zaakceptowania. Będzie o MOIM dwulatku i o JEGO języku. A ję

  • RÓW MARIAŃSKI...

    Ostatnio było o szczęściu... A dziś mam prawdziwy Czarny Czwartek... Dół, czarna dupa i rozpacz... Młodej znów skoczyła gorączka - boli ją głowa, snuje się po k

  • JA TO MAM SZCZĘŚCIE!

    Moja Mama zawsze mówiła, że mam więcej szczęścia niż rozumu. Coś w tym jest... Zawsze, gdy czyhało na mnie jakieś niebezpieczenstwo, udawało mi się tak zwanym p

Komentarze
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2014/11/13 12:29:38
Nic dodać, nic ująć. Świetnie oddałaś klimat filmu i główne jego przesłanie. Przypadkiem w piętnastą rocznicę ślubu poszliśmy również na ten film (miał być Obywatel). Ja chciałam się pośmiać (skoro to już piętnasta rocznica), ale małżonek nie chciał zbyt długo czekać na seans. No i dobrze. Myślałam, że film mnie zdołuje, taki szary, bury i ponury o czasach kiedy wszystko było na kartki. Było wręcz przeciwnie. Film podnosi na duchu i daje wiarę, że jak się czegoś pragnie to wszystko można osiągnąć. Jednocześnie jest taki prawdziwy bez lukru, ze szczyptą humoru. Cały czas jeszcze o nim myślę.
Oby więcej takich filmów.