May you always do for others and let others do for you...
Blog > Komentarze do wpisu

LOVE...

OK, prowadzę bloga, jestem aktywnym użytkownikiem pewnego serwisu społecznościowego, więc generalnie wystawiam swoją gołą dupę na widok publiczny. ALE ... to takie trochę czary, a czasem bardziej mary...

W rzeczywistości nie lubię aż tak dosłownego wybebeszania swojego życia prywatnego, choć przyznaję - jeśli mam okazję pochwalić się czymś fajnym, ładnym, ciekawym, zabawnym - czemu nie. Rpbię to, licząc, że nikomu to krzywdy nie zrobi, a mi ujmy na honorze nie przyniesie. Prawdziwy kod dostępu i tak mają do mnie ci nieliczni, na których mogłam liczyć zawsze - wtedy gdy chmury czarne zbierały się nad głową, a ja byłam bez parasola i ci, którzy pomagali wstać, gdy turlałam się ze szczęścia, trzymając się za zbolałą od śmiechu przeponę nie mogąc wstać o własnych siłach.

W szczególności, nigdy nie lubiłam publicznego okazywania sobie uczuć, co uznawałam za małostkowe, śmieszne, głupie, drażniące (niepotrzebne skreślić) . Mierziło mnie bezpardonowe włażenie sobie na kolana  na przystankach autobusowych, obślizgłe całowanie się w centrach handlowch czy obmacywanie podczas reklam w kinie.

Ale ten jeden raz zrobię wyjątek. Ten jeden jedyny raz wyrzygam cała moją miłość.

Te kilka ostatnich świątecznych dni uzmysłowiło mi, że najważniejsi są dla mnie moi bliscy. Że kocham moje dzieci miłością bezgraniczną, bezwarunkową. Że dla nich i z nimi mogę robić absolutnie wszystko. Niezależnie od poziomu energii w moich osobistych bateriach. Mogę jeździć koparką po całym domu. Mogę godzinami grać w planszówki czy układać po raz dziesiąty te same puzzle. Mogę tarzać się w śniegu, trawie, skakać w błocie, wywijać piruety na przydomowym lodowisku. Mogę sto razy w tę i we w tę jeździć resorówkami po dywanie. Skakać po łóżku przed snem. Brać udział w bitwie poduszkowej. Zasnąć wspólnie, całą czwórką w jednym małżeńskim łóżku, nie kłócąc się o kołdrę - a jakże - za małą dla nas wszystkich!

Moje dzieci... Są całym moim światem. To pewnie banał, pewnie większość matek tak ma - tak czuje, tak mówi, tak myśli. Więc mówię i ja. Szczerze i otwarcie. Kocham moją Córkę i Syna. I choćby ten świat dookoła mnie miał się zawalić, to mam to głęboko gdzieś - jeśli tylko ONI będą przy mnie trwać.

PS. Na zdjęciach tylko najmłodsza latorośl, bo starsze dziecię do kina się było wybrało ;-)


                      (Zdjęcia zrobione przez mojego kuzyna - Rafała Olechowskiego)

poniedziałek, 29 grudnia 2014, countrygirl

Polecane wpisy

  • JĘZYK DWULATKA

    Od razu zaznaczę - nie będzie o Tracy Hogg i jej metodach wychowawczych, kompletnie dla mnie nie do zaakceptowania. Będzie o MOIM dwulatku i o JEGO języku. A ję

  • RÓW MARIAŃSKI...

    Ostatnio było o szczęściu... A dziś mam prawdziwy Czarny Czwartek... Dół, czarna dupa i rozpacz... Młodej znów skoczyła gorączka - boli ją głowa, snuje się po k

  • JA TO MAM SZCZĘŚCIE!

    Moja Mama zawsze mówiła, że mam więcej szczęścia niż rozumu. Coś w tym jest... Zawsze, gdy czyhało na mnie jakieś niebezpieczenstwo, udawało mi się tak zwanym p