May you always do for others and let others do for you...
Blog > Komentarze do wpisu

JĘZYK DWULATKA

Od razu zaznaczę - nie będzie o Tracy Hogg i jej metodach wychowawczych, kompletnie dla mnie nie do zaakceptowania. Będzie o MOIM dwulatku i o JEGO języku.

A język dwulatka potrafi być fascynujący! Doprowadzić może do łez, a przy okazji stanowi niezwykłą w swoim rodzaju intelektualną łamigłówkę. Rodzic musi czasem po kilka razy dopytać, o co chodzi, prosić by dziecko powtórzyło, przy okazji wytężając całą swoją mózgownicę, by odtworzyć wszelkie możliwe kombinacje, które rzeczonemu nielatowi mogłyby przyjść do głowy. Rodzic zmienia się w śledczego domowego ;-)

Mój syn, zwany przez długi okres czasu Kalafiorem, a teraz Saszką, jest naszym małym mistrzem w rozbawianiu swoją łamaną polszczyzną. Zresztą myślę, że dla każdego rodzica ich zaczynająca przygodę z mową polską pociechą jest podróżą pełną niespodzianek. Żałuję, że nie byłam tak skrupulatna i nie zapisywałam tych wszystkich śmiesznych powiedzonek Młodej, gdy była mała... Pamiętam jedynie, że też miałą niezwykle zabawne podejście do języka ojczystego...

Poniżej - krótki słowniczek co ciekawszych zwrotów mojego dwulatka. Dla mnie jest on śmieszny sam w sobie. Jeśli dodać do tego piskliwy głos chlopczyka, próbującego czasem naśladować nasze dorosłe tony - wychodzi z tego niezły pasztet.

Monio - komin, także wieża; generalnie coś wysokiego, smukłego; opcjonalnie - także słup latarniany

Facia - czapka; naprawdę długo nie mogliśmy zaskoczyć, o co chodzi, dopóki Młody nie pokazał na głowę

Kasiole - kalosze

Piniazia - piżama

 

A teraz - przegląd ulubionych bohaterów z bajek. Oczywiście - Peppa to Peppa, a Puchatek to Puchatek. Ale pozostałe - dla przykładu:

 

Jajupsi - Lalaloopsy

Ziziankłin - Zygzak McQeen

Jibo daś - Rainbow Dash - jeden z Kucyków Pony

 

Ostatnio zapatrzył się w opowieści, oglądane przez starszą siostrę - "Grachi" oraz "Mia i ja". A w tej ostatniej - z nieukrywanym strachem patrzy na Mankulusy. Ale to już zupełnie inna bajka.

 

poniedziałek, 19 stycznia 2015, countrygirl

Polecane wpisy

  • JA TO MAM SZCZĘŚCIE!

    Moja Mama zawsze mówiła, że mam więcej szczęścia niż rozumu. Coś w tym jest... Zawsze, gdy czyhało na mnie jakieś niebezpieczenstwo, udawało mi się tak zwanym p

  • WARA OD OWSIAKA!

    Jak co roku o tej porze budzą się internetowi hejterzy. No ja wiem - oni nie śpią nigdy, ale w okresie, gdy wszyscy normalni ludzie zaczynają myśleć z radością

  • MIŁEJ ZABAWY!

    Drodzy Rodzice! Dlaczego nie pozwalacie swoim dzieciom na zabawę?! Tak, wiem, że wielu z Was się oburzy, bo jak to - przecież to nieprawda! Pozwalamy, a jakże,

Komentarze
Gość: KatKal, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/01/19 18:03:46
A ja się bardzo cieszę, że spisuję to, co mówią moje dzieci. Ostatnio w poszukiwaniu któregoś tekstu z przeszłości przeglądałam te zapiski i okazuje się, że większości po prostu nie pamiętam! Dobrze więc, że mam tego bloga, gdzie zostawiam po tych naszych rozmowach ślad. Pozdrawiam!
-
2015/01/19 21:34:10
Śliczne! Źródła prehistoryczne donoszą, że małe Łoterloo mówiło zibacha. Na żyrafę. Był to, z przykrością stwierdzam, jedyny przystosowany przez małe Łoterloo wyraz.
Natomiast Potomstwo nie przekręcało niczego (podłe i niewdzięczne). Liczyło się, że zacznie przynajmniej, gdy wylecą mu mleczne zęby. A ono nie. Uparte było od urodzenia, psiajucha! Zazdraszczam.