May you always do for others and let others do for you...
Blog > Komentarze do wpisu

MIŁEJ ZABAWY!

Drodzy Rodzice! Dlaczego nie pozwalacie swoim dzieciom na zabawę?!

Tak, wiem, że wielu z Was się oburzy, bo jak to - przecież to nieprawda! Pozwalamy, a jakże, sami nawet zachęcamy. I sami się z nimi bawimy! Rozkładamy klocki, urządzamy teatrzyk, układamy puzzle, rysujemy,  bawimy się w dom. Ble, ble, ble....  Nie, to wszystko to są Wasze ulubione zabawy. Niby kreatywne, niby pobudzające rozwój i wyobraźnię Waszego Małego Przyszłego Geniusza. A jednak naszym dzieciom chyba nie do końca o to chodzi... Palec w górę kto potrafi wyluzowany patrzeć na małego artystę rysującego kredką po ścianie, na dziecko bawiące się zawartością szafek kuchennych czy z radością nieokrzesanego draba skaczące po kałużach niczym świnka Peppa? Kto razem z nim TO robi??? A właśnie takie są najwspanialsze zabawy naszych pociech. Dlaczego więc tak często zabraniamy naszym dzieciom się brudzić i brudzić (nieco) otoczenie? O co chodzi?

Dla naszego dziecka najważniejsze jest BYCIE z mamą, z tatą. Spędzamy średnio 9-10 godzin dziennie w pracy, za kierownicą, na zakupach. Dla dziecka zostaje chwila. Ile? Trzy-cztery godziny zanim zje kolację, wykąpie się i pójdzie spać. OK, w weekend moglibyśmy poświęcić swoim pociechom dużo więcej czasu. Ale... obiad się sam nie ugotuje, zakupy same nie wejdą do lodówki a pranie samo się nie rozwiesi. Nie wspomnę o prasowaniu, garach w zmywarce lub w zlewie, brudnej podłodze czy zamazanych oknach. A ponieważ ja osobiście nie jestem zwolennikiem teorii, że liczy się nie ilość, ale jakość czasu spędzonego z dzieckiem - jestem z moim dzieckiem nawet wtedy, kiedy muszę ogarnąć siebie i dom. I nie mam wyrzutów sumienia, że wieszam z nim pranie. Oczywiście staram się wieszać JA, a moje dziecko stara się je zrzucić na podłogę, no ale cóż - maluch ma fun!

Kuchnia również może być miejscem wielu wspaniałych przygód i odkryć godnych prawdziwego poszukiwacza skarbów. O ile wcześniej zatroszczymy się o to, by noże, miksery, blendery czy szpikulce do szaszłyków schować w odpowiednio wysokiej szafce a rączki od patelni wystarczjąco daleko odsunąć na dalsze palniki kuchenki - nie widzę przeszkód, by dziecko ze mną "gotowało". No bo co złego może się stać, jeśli młodzież wysypie nam na podłogę mąkę, cukier, budyń waniliowy, galaretkę cytrynową i suszone oregano? Nie, nie jest w stanie zjeść tego na tyle dużo, by się zatruć. O ile nie dopuścimy, bo na wysypaną suchą masę dziecię nasze nie wylało wiaderka wody - nie rozumiem w czym problem. Po wszystkim bierzemy odkurzacz, a dziecko wsadzamy pod kran.

Błoto - zmora wszystkich rodziców. "Tylko się nie pobrudź!" - zmora wszystkich dzieci. Zapomniał wół jak cielęciem był... Przecież nie ma nic przyjemniejszego niż skakanie w kałużach. A im więcej się błoto rozbryzga i im większy - pardon le mot - gnój w butach - tym lepiej! Czy naprawdę aż tak żal kilku par ciuchów? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wychodzi na spacer z kilkulatkiem w białych rajstopach i sukience "kościelnej". Co więc nam szkodzi?! Oj tam oj tam ;-)

 

Jeśli już nie pozwalamy naszym dzieciom rozwijać swoich pasji malarskich na każdej jednej ścianie (co akurat jestem w stanie zrozumieć), to proszę, wyznaczmy dziecku jedną ścianę, na której może robić, co tylko mu wyobraźnia podpowie. Nie bójmy się tego - KAŻDY kiedyś zaczyna używać kredek w pozycji wertykalnej i KAŻDY kiedyś z tego wyrasta. Tylko nielicznym przenosi się ta pasja na ściany budynków użyteczności publicznej, ale to raczej w późniejszym wieku. Ja osobiście wolę mieć przez rok ściany w dziecięcych szlaczkach niż przeoczyć talent godny Banksy'ego ;-)

 

A jeżeli naprawdę musimy się skupić przez kilkanaście minut - poświęćmy 50 groszy i dajmy dziecku rolkę papieru toaletowego. Radość w oczach dziecka - bezcenna, a jedyną zasadą, jaką kieruje się dziecko w zabawie rzeczoną rolką jest "Sky is the limit!" Na szczęście nie musimy już stać godzinami w kolejkach po srajtaśmę i nie musimy taszczyć kilogramów makulatury by w zamian otrzymać 3 rolki. Więc rzućmy czasem maluchowi rolkę niczym serpentynę na Sylwestra!

 

Rodzicu! Baw się z dzieckiem - ono będzie ci wdzięczne po wsze czasy, a Ty nie będziesz w przyszłości przejmować się jego wizytami u psychoterapeuty i zamartwiać się czy zakazy z dzieciństwa były słuszne! Have fun! Trochę więcej luzu wszystkim Wam życzę, kochani!

 

środa, 07 stycznia 2015, countrygirl

Polecane wpisy

  • JĘZYK DWULATKA

    Od razu zaznaczę - nie będzie o Tracy Hogg i jej metodach wychowawczych, kompletnie dla mnie nie do zaakceptowania. Będzie o MOIM dwulatku i o JEGO języku. A ję

  • RÓW MARIAŃSKI...

    Ostatnio było o szczęściu... A dziś mam prawdziwy Czarny Czwartek... Dół, czarna dupa i rozpacz... Młodej znów skoczyła gorączka - boli ją głowa, snuje się po k

  • JA TO MAM SZCZĘŚCIE!

    Moja Mama zawsze mówiła, że mam więcej szczęścia niż rozumu. Coś w tym jest... Zawsze, gdy czyhało na mnie jakieś niebezpieczenstwo, udawało mi się tak zwanym p