May you always do for others and let others do for you...
RSS
sobota, 07 stycznia 2012

Nie jestem żadną fashionistką, a ten blog nie jest szafiarski, ale czasem i mnie nachodzą takie dni, jak ten wczorajszy, kiedy to przeglądałam modowe pisma, strony internetowe...Zapewne to "wina" szaro-burej pogody za oknem, niezwykłej biografii Chanel, pod której wrażeniem  wciąż jestem a pewnie i także zwykłej kobiecej natury, która od czasu do czasu lubi szmaty oglądać, kupować, przymierzać.

Nie o wybiegach i wielkich kreatorach będzie; nie o ikonach stylu ani inspiracjach. Nie znoszę modnej ostatnio nazwy "must have" , bo przy moich przeciętnych zarobkach nie ma szansy na "have" większości tych rzeczy, więc raczej moje mniej i bardziej mroczne przedmioty pożądania;-)

1. "Valentina" Valentino - ze względu na flakon

2. Pomarańczowe prawie mokasyny (mogą być  od Polliniego;-))

3. Botki (jak) od Zanottiego:

4. Sznur ponadczasowych i nieśmiertelnych pereł

5. Dopasowane i idealnie skrojone kostiumy plus etola z lisa - pożądany look z lat 40-tych:

6. Czerwona sukienka od La Manii -koniecznie z okrągłym kołnierzykiem, na którego punkcie mam obsesję :

7. Bez czerwonych szpilek (KONIECZNIE na platformie) do w/w się nie obejdzie (PS. nie muszą być od Louboutina)

8. Bielizna od Dity von Teese - no za to to już na pewno pójdę do piekła!!!

9. Bilet na koncert Joan Baez - to pierwsza od bardzo dawna jej europejska trasa:

10. Szampan, moule i fajerwerki nad morzem ;-)

 

 

 

10:56, countrygirl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 stycznia 2012

Zwykły środowy wieczór może się przerodzić w niezwykle miły wieczór we francuskim klimacie, z kulinarno-duchowymi przeżyciami...

Kieliszek Merlota Domaine de Moulines, odrobina Fourme d'Ambert, Trójkowa audycja z piosenką francuską "Pod dachami Paryża" oraz skończona w końcu biografia Coco Chanel. Taka mieszanka nie zdarza się zbyt często, a jeszcze rzadziej - zupełnie przypadkowo.

A ja lubię przypadki...Przypadkowo obejrzane filmy, przypadkowo znalezione książki, przypadkowo odkryte przepisy kulinarne, przypadkowo spotkanych, dawno niewidzianych ludzi...

 

11:54, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012

Biurko - miejsce do pracy. Biurko, jakie jest - każdy widzi. Mnóstwo papierów, telefon, tu zszywacz, tam dziurkacz, monitor, czasem laptop, jakieś walające się ołówki, długopisy, rzucony w nieładzie kawał ciucha - sweter, szal... Biurko służy do różnych rzeczy - bardziej i mniej ważnych. Ale czy na pewno każdy widzi czym tak naprawdę jest / potrafi być biurko??? Na początku roku biurko wygląda zupełnie inaczej niż wyglądało na koniec roku...

W nocy - wszystkie koty są czarne. Po zmroku - każde biurko może być Twoje, ale rano - Twoje biurko jest tylko Twoje...

Każdy ma takie biurko, jak je sobie umości...

 

15:50, countrygirl
Link Dodaj komentarz »

Nie lubię podsumowań, zwłaszcza tych generalnych, ale... ogólnie rzecz biorąc, nie był taki zły... Ten Stary Rok. Zwłaszcza jego końcówka - choć z różnymi zawirowaniami, chorobami - okazała się dla mnie bardzo dobra, pełna spokoju, ciepła, miłości, namiętności, harmonii domowej. Niech tak będzie dalej...

Co do noworocznych postanowień - to ich tez raczej nie lubię, bo prawie nigdy nie udaje się ich realizować. "Będę się zdrowiej odżywiać.", "Będę uprawiać sport.", "Zadbam o swoje zdrowie." Nic z tych rzeczy. Moja konsekwencja w tych tematach jest na poziomie zerowym. Więc, może przewrotnie - moje postanowienie - "Nigdy więcej żadnych noworocznych postanowień, poza jednym - bardzo ogólnym -  utrzymać domowe status quo, a może nawet, żeby było lepiej, milej, cieplej... To jestem w stanie ogarnąć.

Wszystkiego najlepszego w 2012 !

11:10, countrygirl
Link Dodaj komentarz »