May you always do for others and let others do for you...
RSS
piątek, 27 maja 2011

Dziś rano, o godz. 7:30, dzwoni do mnie sąsiad. I słyszę w słuchawce: "dzień dobry sąsiadko, wszystkiego najlepszego życzę!". Szybkie przebłyski myśli przez głowę - hmm...dzień matki był wczoraj, dzień bez stanika dopiero w poniedziałek. O co chodzi???

No i się dowiedziałam, że dzisiaj jest dzień sąsiada, stąd tak miły akcent dzisiejszego poranka! Tak więc - najlepsze życzenia dla wszystkich sąsiadów!

12:59, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 maja 2011
poniedziałek, 23 maja 2011

Czy ktoś z Was zna układankę Misio-Zdzisio? Ja od soboty już znam… I przyznaję, dawno nie widziałam gry tak bardzo ćwiczącej cierpliwość… Układankę dostała Młoda od znajomej, która odwiedziła nas w sobotę i od razu ostrzegła, że nie jest to łatwe…

No i fakt – nie było;-) Dopiero w niedziele, przy bodajże dwudziestym podejściu, udało się w końcu ułożyć Misia-Zdzisia jak trzeba! Dowód poniżej;-)

Zachęcam do zabawy – indywidualnie lub wspólnie z Pociechą – i życzę powodzenia!

11:12, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 maja 2011

Wróciłam do blondu! Nie, żeby to był mój naturalny kolor, ale po krótkiej przygodzie z ciemnymi włosami, znów się sobie podobam;-) Ci, którzy mnie widzieli w ciemnych włosach - obiecuję, że już nigdy więcej. Ci, którzy nie mieli okazji - nic nie straciliście!

Matka Natura też się może pomylić, co nie ?

 

10:27, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2011

Chciałabym:

  1. być wysoką naturalną blondynką
  2. mieć orzechowe oczy
  3. mieć rano pół godziny więcej, by móc w spokoju wypić kubek kawy bez konieczności urywania snu
  4. jeść codziennie rano ciepłego croissanta
  5. nie być zmęczona po całym dniu, wieczornym ogarnięciu mieszkania i uśpieniu Młodej
  6. umieć dbać o kwiaty
  7. umieć dyskutować o filozofii i filozofach
  8. umieć utrzymać porządek w swojej szafie
  9. zdrowiej się odżywiać
  10. odrodzić się w przeszłości…

10:57, countrygirl
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 maja 2011

Słuchałam sobie niedawno Hendrixa. Jakaś składanka w stylu „The best of”. Była tam także piosenka „Littre Wings”… Przypomniało mi się, jak kilka lat temu w drugiej edycji Idola, piosenkę tę śpiewała niejaka Małgosia Kunc. Generalnie niewiele pamiętam z Idola, w ogóle nie jestem fanką tego typu „szołów”, ale pamiętam TĘ właśnie piosenkę. Pamiętam, że „Little Wings” w wykonaniu Małgosi zrobiło na mnie piorunujące wrażenie; na tyle wielkie, że kilka dni po występie jeszcze o nim myślałam.

Zawsze lubiłam Jimmiego Hendrixa – był taki gwałtowny, obcesowy, zadziorny, taki mocny… Za to go lubiłam, za tę szorstkość… Pamiętam, że po tym występie jednak, jakoś inaczej zaczęłam słuchać Hendrixa. Stał się dla mnie taki... subtelny, delikatny, wrażliwy… Taki, jakim nigdy dla mnie nie był, a jednak potrafił być romantykiem…

Parę dni temu pomyślałam sobie, że wiele bym dała, by znów móc usłyszeć Małgosię Kunc, śpiewającą „Littre Wings”. I jest – na wszechobecnym youtubie!

Kto nie wierzy – niech posłucha Małgosi:

 

15:53, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 maja 2011

Zainspirowana… niewiadomo czym, znalazłszy w sobie siły… niewiadomo skąd (w poniedziałkowe popołudnie – sic!!!), postanowiłam wczoraj wraz z Młodą upiec parę blach kruchych ciasteczek. Ot, zwykłe, rozpływające się w ustach ciasteczka, cała masa różnych kształtów, niekształtów i bezkształtów ;-)

14:23, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 maja 2011

Tak, dokladnie! Niech to diabli! Mróz w maju - dobre sobie! Kwiaty posadzone w ubiegłym tygodniu (aksamiti) mi przemarzły, zioła nie mają zamiaru wyjść z cieplutkiej ziemi, a nasiona trawy wyżerają szpaki. Na szczęście, większość z nich już zakiełkowała, ale gdzie niegdzie jeszcze zostało trochę uczty dla ptaszysk. Wzeszły też kiełki słonecznika - wczoraj wychyliły swe zielone skręcone lekko główki znad ziemi. Za to Ruda dostała jakąś dziwną szklisto-zieloną narośl na głowie...

Pamiętam, w zeszłym roku też dopadły nas chwilowe majowe przymrozki... I nie bylo wiśnie, czereśni, jabłek, śliwek, gruszek... Bida była i coś mi się wydaje, że w tym roku też nie poszaleję z owocowymi przetworami...

09:55, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 maja 2011

Wczorajszy wieczór to jeden z tych, na które czekam cały rok, które uwielbiam i które - nie ukrywam - najchętniej spędzam w spokoju i samotności, z butelką wina... Wczorajszy Trójkowy Polski Top Wszechczasów nie rozczarował. Czegóż zresztą innego można się było spodziewać po czterogodzinnej dawce najlepszej polskiej muzyki - The Best of the Best! Było jak u Hitchcock'a - najpierw trzęsienie ziemi,a potem naięcie rosło;-) Oczywicie, mój Top wyglądałby inaczej, niemniej taka dawka emocji, pięknej muzyki i mądrych tekstów działa lepiej niż weekendowy pobyt w SPA:-)

Zawsze, kiedy słucham takich zestawień, coś mnie chwyta za gardło, jednocześnie zmusza do pesymistycznego myślenia, że wszystko co najlepsze i najpiękniejsze - już minęło, już się stało. Te wszystkie piosenki przeceż znam, znam tak dobrze, coś znaczą, o czymś mówią, coś tlumaczą, a jednak za każdym razem są czymś innym...

I w sumie dobrze, że nie pisałam komentarzy wczoraj na bieżąco, bo właściwie każda piosenka wywoływała inne emocje - jedna radość, inna nostalgię, jeszcze inna totalne przygnębienie...Każda z czymś lub kimś się kojarzy, przelatują przez głowę myśli, chwile, osoby...

Zrobiło się jakoś zbyt sentymentalnie, a mój dziesiejszy nastrój jest z goła inny, już nie "trójkowy";-) Mam kilka dni urlopu, więc doprowadzam do  ładu dom i ogród. Postarm się więc nieco więcej pisać o moim ogrodniczym zapale - mam nadzieję, że nie słomianym i o tym, co się wkoło dzieje. Dziś np. rano do stawu od moim domem przykicał zając. Niby nic, a jednak to było takie urocze...

14:12, countrygirl
Link Komentarze (2) »