May you always do for others and let others do for you...
RSS
czwartek, 30 czerwca 2011

Wiosną, latem - jest pięknie...

12:20, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 czerwca 2011

 Wszystko było zaplanowane - decyzja podjęta, urlop na cały jeden dzień podpisany, lada chwila mieliśmy dopinać plecaki, by oddać się rozkoszy przedłużonego weekendu nad Bałtykiem, ale...Czytam w necie, że ma nastąpić gwałtowne załamanie pogody i w najbliższy weekend doświadczyć mamy ulewy, gradu, burzy, nawałnic i Bóg wie czego jeszcze. A miał być namiot, spacery po plaży, zbieranie bursztynów, smażona flądra z frytami i gofry z bitą śmietaną, które tylko nad morzem smakują tak, jak smakują ;-) Mimo tych nieprzychylnych prognoz, nadal mam wielkę chęć wybrania się na lekko przedłużony weekend na Mierzeję i tak się waham...

 Może trzeba po prostu wziąć tuzin gier rodzinnych, zapas ciepłych majtek i skarpet, sztormiaki, kalosze i niczym się nie martwić...

 

15:35, countrygirl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 czerwca 2011

 Maciej Zębaty od wczesnego dzieciństwa zawsze,gdzieś przewijał się przez moje uszy. Moi rodzice z zapałem słuchali jego Cohenowskich przekładów, więc i ja przesiąkałam smętną muzyką i ponurymi,aczkolwiek gdzieś tam w tle dającymi nadzieję tekstami "Partyzanta" czy "Dziś będzie fajnie". A potem przyszedł czas liceum i - jak u większości - okres fascynacji "oryginalnym" Cohenem i ten nasz, polski, gdzieś pozostał w tle. A jeszcze później, kiedy już dorosłam i wyprowadzałam się z domu, chciałam zabrać analogi z piosenkami Zębatego, ale... rodzice się nie zgodzili ;-)

 Wczoraj zakończył się w Trójce poranny cykl "50 x Queen". Prowadzący poranną audycję obiecał, że jutro (czyli dziś) będzie weselej. Tymczasem, dziś rano, wsiadam do samochodu i słyszę "Alleluja" w wykonaniu Macieja Zębatego...Weselej??? Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak... 

Ale pomimo tego, że umarł ktoś, kogo znam od wczesnego dzieciństwa, kto był obecny w moim muzycznym życiu praktycznie od kiedy tylko pamiętam - to nie jest aż tak smutno...Maciej Zębaty potrafił zatroszczyć się o to, by nie wspominać go z żalem, patosem i ze smutkiem. Dla mnie - dzieciaka końca lat siedemdziesiątych - pozostanie w pamięci jako... Rademenes ;-) I ta twarz - zmęczona życiem, z papierosem, bruzda na czole, niemodne okulary...

 

16:16, countrygirl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 czerwca 2011

 

Długi weekend był super udany - było sporo ludzi, kupa śmiechu, dobre jedzenie, piski dziecięce w basenie...Ale dziś nie o weekendzie będzie, tylko...tak poweselnie, refleksyjnie. Bo i nastrój taki (nie, nie - broń Boże, nie melancholijnie, nie smutno), i sporo w głowie rozmyślań...

 

Misie nie są typową parą. Tak więc i ich wesele nie było typowe. Ale było takie, jakie akurat było mi potrzebne. Mnóstwo, pysznego domowego jedzenia, własne napitki, ognisko, gitary, rozmowy i śpiewy do białego rano (dosłownie). My, przełamaliśmy w końcu (mam nadzieję na dobre) złą passę pod hasłem: "Budziki i tak nie przyjdą" :-)

 

Tak sobie patrzyłam na te wszystkie twarze, które znam już tyle lat... Jedni się postarzeli, dla innych czas się zatrzymał; jedni się rozstają, inni się odnajdują; jedni zakochują, inni odkochują, a jeszcze inni - wciąż tak pięknie zakochani, taką miłością prawdziwą i chciałoby się wierzyć - wieczną; jednych dzieci łaczą a innych - dzielą. A wszyscy to - mniej lub bardziej - przyjaciele... Każdy z nas się zmienia, teraz tak bardzo to widzę...

 

Przy gitarowych dźwiękach "Skazanego na bluesa" i smętnych głosach Wicia i Siwego - doczekaliśmy świtu...

 

PS. Dziękuję Sylwii za szczerość i piękną , dłuuugą rozmowę przy ognisku ;-)

 

16:18, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 czerwca 2011

Poniższe dwa zdjęcia zrobiła czterolatka, która pierwszy raz w życiu miała aparat w rękach...

 

A to - zabawa z samowyzwalaczem ;-)

13:24, countrygirl
Link Komentarze (2) »
środa, 15 czerwca 2011

 

Dokładnie cztery lata temu o godz. 4:50, urodziła się ONA. Mała istota wyszła z mojego brzucha i od początku dała światu znać o swoim istnieniu, przenikliwym krzykiem. Z każdym dniem coraz bardziej zaznaczała swoją obecność w naszym życiu. Nic a nic nie porządkowała go bardziej - wprost przeciwnie - było jeszcze bardziej chaotycznie. Ale było fantastycznie.

 

I tak jest do teraz. Coraz bardziej "na partyzanta". Coraz piękniej. Coraz mądrzej. Coraz kochaniej. Mogłabym o Niej mówić, pisać bez końca. I choć nie uważam się za Supermamę, popełniam wiele błędów, to wiem, że dla Niej jestem najlepsza, najwspanialsza, najkochańsza, naj, naj, naj!

 

Dziś Nati kończy 4 lata i życzę jej i nam kolejnych takich wspaniałych lat!

 

Wszystkiego Najlepszego, Robaczku!

 

14:51, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 czerwca 2011

 

Ręka do góry, kto czytał opowiadania Andrzeja Pilipiuka??? Ja go odkryłam dopiero tydzień temu. Wiem, wiem, teraz na pewno poleci na mnie lawina gromów - ZAPEWNE GŁÓWNIE OD AGATY (;-) ) - że jak to, dopiero teraz i w ogóle. Ano tak, nadrabiam zaległości zarówno filmowe, jak i książkowe. Kupiłam sobie na przykład niedawno film "Lektor" z Kate Winslet i...leży. Czeka na swój moment, bo jakoś na razie nie mam melodii na tego typu historie.

 

Ale wracając do Pilipiuka. Dziwne to jego pióro, ale czyta się z zapartym tchem. Trudno także nazwać te opowiadania "fajnymi", bo czyż może być "fajne" opowiadanie - dajmy na to - o grabarzach, klnących między sobą i pijących na umór przez cały dzień? Niemniej, wciąga piekielnie....

 

Mąż mówi, że Pilipiuk to taki nasz współczesny Singer... Nie do końca się z tym zgadzam, chociaż - trochę w tym prawdy jest. Pomieszanie przeszłości z teraźniejszością, sporo mistycyzmu, tajemnice sprzed lat, wróżki, chiromanci, zombiaki, duchy leśne, demony mieszkające w drzewach...

Brrrrr.....kto ma ciarki na plechach???

15:12, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2011

Weekend minął, ale co to był za weekend!!! Z racji tego, że w piątek się urlopowałam, miałam całe trzy dni laby! No, niezupełnie trzy, bo w piątek sprzątnęłam cała chatę, zrobiłam zakupy, pogotowałam, poprałam ale dzięki temu cała sobota i niedziela należały do mnie! Robiłam nic, albo bawiłam się z Młodą, albo graliśmy całą trójką w piłkę, podglądaliśmy ptaki, które dopiero co wykluły się z jajeczek i dzióbki swoje rozchylały, domagając się jedzenia jedno przez drugie. Ruda, która najwyraźniej miała chrapkę na ptasie Maleństwa, konsekwentnie wdrapywała się na drzewo, by dostać się łapą do budki. Trzeba było więc pozbawić ją tej możliwości i wyciąć pobliskie drzewo. Udało się – odpuściła temat;-)

Rozstawiliśmy basen. Sezon letni uważam więc za otwarty! Jeszcze tylko trzeba poczekać jakiś dzień-dwa, aby woda się odpowiednio nagrzała…Już nie mogę się doczekać, bo pamiętam, jak w ubiegłym roku pędziłam po pracy do domu, zdejmowałam ciuchy i hop! do wody!

Jak to zwykle w weekendy bywa, oddawaliśmy się kulinarnej rozpuście – sernik na zimno z truskawkami, pierwsze w tym roku domowe ogórki małosolne – z wielkiego kamionkowego gara, młode ziemniaczki z koperkiem, świeżutki sandacz usmażony na patelni, soczyste dojrzałe pomidory, wielka i pachnąca czosnkiem, pomidorami suszonymi, serem gorgonzola i bazylią z doniczki pizza, wino, popijane od wczesnego popołudnia do późnego wieczora… Dla takich weekendów warto czekać cały tydzień!

PS. Moje własne piwonie szlag trafił… Albo przemarzły, albo wręcz przeciwnie – w zbyt słonecznym miejscu rosną i spaliły się słońcem, ale….nie zakwitły. Nie mogę się jednak oprzeć ich duszącemu zapachowi i delikatnie miękkim bujnym pąkom…Kupiłam. Ale na szczęście – na polne kwiaty mogę sobie popatrzeć do woli!

 

 

12:34, countrygirl
Link Komentarze (1) »
środa, 08 czerwca 2011

Nie przepadam za upalnym latem, zdecydowanie wolę wiosnę, kiedy to czuć nową, życiodajną energię. Lato zdecydowanie mnie rozleniwia, duszne noce, gorączka doskwierająca mi już od samego rana. A potem jest już coraz gorzej. No, ale living in the country zmusza jednak do pewnych obowiązków i aktywności na zewnątrz. Niemniej, fajnie jest jak nie trzeba podlewać ogrodu. Nie, żebym nie lubiła działać na świeżym powietrzu, ale jak jest plus 40 stopni w słońcu, żar leje się z nieba, nie ma czym oddychać i pot leci po tyłku od rana do wieczora, to chciałoby się, żeby jednak Pan Bóg odwalił za mnie tę mokrą robotę. No i ok – od dwóch upalnych dni mam taki oto prezent z nieba;-)

Chociaż, z drugiej strony… wczoraj miałam wątpliwą przyjemność doświadczenia letnich burz. Musiałam przejść dosłownie 3 kroki z klatki schodowej do samochodu i przez tę jedną sekundę, zostałam trafiona-zatopiona przez ścianę deszczu połączoną z gradem. Młoda, dostawszy gradem w twarz, popłakała się, a ja byłam mokra do przysłowiowych gaci. JEDNA SEKUNDA!!! Strugi lejące się ze spódnicy, zwisające strąki mokrych włosów, a potem jazda w mokrych ciuchach – brrrrr!!!!

Dziś – widzę – za oknem powtórka z rozrywki, ale podlewanie mam z bańki ;-)

16:45, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 czerwca 2011

Bardzo lubię podróżować samochodem. Jeszcze bardziej lubię podróżować solo, z głośno włączoną ulubiona muzyką. Wczoraj miałam okazję wybrać się w służbową podróż do Łodzi. Z płytą POP Czesława Mozila;-) I chociaż wiem, że to zabrzmi dziwnie – bardzo lubię tę naszą trasę z Torunia do Łodzi. Dlaczego dziwnie? No cóż, każdy kto raz się przejechał w tygodniu trasą A1 na odcinku do Łodzi wie, że polskie drogi do najprzyjemniejszych nie należą…Ja – zapewne z wrodzonej przekory – cieszę się ilekroć mam okazję wybrać się do Łodzi.

I proszę – tym razem nie zawiodłam się. Były sprawy, które mnie zaskoczyły (np. łatanie – W KOŃCU!!! – dziur we Włocławku; były sprawy, które mnie upewniły, że jestem na właściwej drodze (policjanci z suszarką w Daszynie),  były tez sprawy, które mnie zirytowały (ruch wahadłowy przed Łęczycą, wynikający z walcowania dodatkowej warstwy asfaltu na jednym z pasów ruchu). O dziwo, nie zniecierpliwiły mnie tiry i inne sporych gabarytów samochody na drodze;-)

A samą Łódź też bardzo lubię ze względu na jej architekturę, fajny żydowski klimat, kolorowo ubranych ludzi…Zawsze gdy jestem w Łodzi, przypominam sobie „Ziemię Obiecaną”…

14:52, countrygirl
Link Komentarze (2) »