May you always do for others and let others do for you...
RSS
piątek, 31 sierpnia 2012

I've got to have your word on this
Or none of it is true
And all I've said was just instead of
Coming back to you ...



08:32, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 sierpnia 2012

Chyba jestem jednak czarownicą. Nawet mój lekarz stwierdził, ze muszę mieć jakieś kontakty z siłami nieczystymi, bo tak jak poprzednim razem bardzo chciałam mieć córkę, tak tym razem bardzo, naprawę bardzo mocno pragnęłam syna. I bałam się, że zapeszę, że jak się okaże córka, to będę rozczarowana. Ale i tym razem się udało! Wczorajsze badanie usg pokazało bez większych kłopotów siusiaka u Młodego! Tata wniebowzięty i dumny! Młoda przeszczęśliwa! Wzruszyłam się jak wieczorem pocałowała mój brzuch i powiedziała: "dobranoc, braciszku"...

Ot, mała niespodzianka, którą wczoraj wręczyłam Mężowi. Kochanie - możesz być z siebie dumny!

 

09:54, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 sierpnia 2012

Uwielbiam od zawsze...

Dziś - wyjątkowo bardzo...;-)

 

oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go

Aye ah ah ah ah Aye
All those tears i cry
Aye ah ah
aye
All those tears i cry
oh oh
ah aye
baby please dont go

When i read the letter you wrote me
it made me mad mad mad
when I read
the words that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
i cant let
you go
i love you
oh baby i love
you

oh oh oh oh oh oh
every breath i take
oh oh oh oh
ohh every move i make
oh baby
please dont go

Ah ah ah ah ah
aye
music to my soul
oh oh oh
oh
you heard me to my soul
oh oh
oh oh
darling please dont go

when i read the letter you sent me
it made me mad mad mad
when i read
the news that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
and i cant
let you go
i love you
oh baby i
love you


Oh oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
oh baby, Ba-by, please please please
uh uh uh uh uh uh baby
uh uh i
really love you baby
oh oh oh oh oh oh darlin
ohhhhh ohhhhhhh
Oh baby i still
love you so
oh baby i still love you so oh oh
oh oh oh oh oh oh oh
baby, fire
oh oh oh oh oh oh oh
fire
oh oh oh oh oh
oh~! yeah
fire
oh baby i still love you so

09:28, countrygirl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 sierpnia 2012

To nie był łatwy czas dla mnie. Dlatego psyche miała odpocząć. Dlatego właśnie weekend miał być pracowity, ale ... skupiliśmy się na byciu razem. Zaczęło się od bardzo mile spędzonego piątkowego wieczoru ze znajomą gromadką. Była biesiada w knajpce indyjskiej, a później przeszliśmy spacerkiem po naszej toruńskiej starówce, oglądając iluminacje na toruńskich budynkach. Coroczny Festiwal Światła Skyway jest dla naszej rodzinki nie lada atrakcją i możliwością spędzenia kilku godzin w zatłoczonych, acz uroczych lokalnych uliczkach. 

W weekend trzeba było wykorzystać ostatnie (jak zapowiadają) promienie letniego słońca - wybraliśmy się zatem na piknik nad Wisłę. Taki prawdziwy - z kocem, z jedzeniem niemalże w koszyku, z piłką i z dozą dobrego humoru;-) Ku mojemu rozczarowaniu - grzybów brak.

No i jakoś tak się stało, że przez to wszystko nie wystarczyło już czasu na prace ogrodowe.... Zatem obowiązki przygotowania przedjesiennego będą musiały poczekać na swój lepszy czas. Może w kolejny weekend???

PS. Zasadzone zioła jeszcze JAKOŚ się trzymają. Może więc zupełnie ich nie zmarnuję????

 

14:09, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 sierpnia 2012

Nie wiem, czy zrobiłam dobrze...

Nie wiem, czy tego właśnie chciałam...

Nie wiem, czy jest mi lżej...

Ale stało się...

 

16:10, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 sierpnia 2012

Nie lubię tego hasła. Jest takie...feministyczne, wg mnie - agresywne i raczej propagandowe niż faktycznie przynoszące efekty. A jednak...wczoraj doświadczyłam czegoś, na co żaden mężczyzna nie byłby w stanie się zdobyć. Dopiero wczoraj, po latach, kilka rzeczy do mnie dotarło, tak naprawdę. Nie wiem, czy mnie byłoby stać na cos takiego. JEJ było to widać potrzebne. Okazało się, że mi także, choć o tym nie wiedziałam... Albo myślałam, że jestem taka silna. I ze wszystkim sobie sama poradzę.

Jednak słowo PRZEPRASZAM ma ogromną moc, choć czasem wydaje się dziecinne...Jedno małe banalne słowo...

"Zakańczanie etapu, zamykanie drzwi, kończenie rozdziału - jakiejkolwiek nazwy tu nie użyjemy, istotą jest konieczność pozostawienia w przeszłości tych odcinków życia, które już dobiegły końca. (...) Zamykaj kolejne etapy. Nie z powodu dumy, niemocy czy arogancji, ale po prostu dlatego, że już nie pasują do twojego życia. Zamknij drzwi, zmieńpłytę, posprzątaj mieszkanie, zetrzyj kurze. Przestań być kimś, kim byłeś i zmień się w tego, kim jesteś." /P.Coelho/

08:50, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Jeszcze rano myślałam, aby napisać o czymś innym. Miało być o uczuciu, jakie towarzyszy, gdy jedzie za Tobą frustrat,  żeby ... nie wiem co - sprawdzić, w jakiej piekarn i kupuję chleb, a w jakim sklepie mięsnym mielone...Mogłabym też napisać o tym, jaką trzeba mieć determinację, żeby grzebać w necie po nocach, aby dostać się do czyjegoś świata. Ale ochota przeszła. Teraz nawet cieszę się, że mam nowego Czytelnika mojego bloga;-) Wierzę, że będzie to wierny a może nawet aktywny komentatorsko czytelnik...

OK, irytacja przeszła. Wspomnę zatem o wiejskim festynie, na który poszliśmy z Mężem pierwszy raz wspólnie (bo tym razem było z kim Młodą zostawić) i na którym wraz z sąsiadami biesiadowaliśmy i tańcowaliśmy prawie do 1 w nocy; wspomnę także  o sobotnim sprzątaniu totalnym, o niedzielnej rodzinnej wyprawie do Ciechocinka, z przeprawą promową w Nieszawie w roli głównej.

Bilans jak najbardziej dodatni - kuchnia wylizana na maksa; atrakcje rodzinne zapewnione, także weekend można zaliczyć do bardzo udanych;-)

 

16:24, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 sierpnia 2012

Lubię siebie. Może mało skromnie, ale jestem zdania, że lepiej mieć dobre zdanie o sobie 
i z przyjemnością rano patrzeć w lustro, niż wiecznie narzekać i biadolić.

Za co lubię siebie? Za to, że generalnie fajna ze mnie babka;-) Lubię w sobie mój optymizm
i pogodę. Lubię swoją wyobraźnię, błazeńskie poczucie humoru. Lubię siebie za to, że mimo przeciwności i pokus  z zewnątrz, żyję tak, aby nikomu nie robić krzywdy, a jednocześnie czerpać z życia to, co mi się należy. Lubię siebie za to, że sama dla siebie umiem być interesującym towarzystwem. Lubię siebie za to, że potrafię mieć dystans do swojej osoby, widzieć swoje wady
i tolerować je, a nawet polubić.

I jeszcze lubię siebie za to, że sama umiem sobie kupić kwiaty, kiedy ich długo nie dostaję;-)
I nie jest to żaden obciach. Miło jest spoglądać spoza komputera na uroczy karminowy bukiet !

 

09:20, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 sierpnia 2012

Marzenia pozwalają na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Czasem - przy odpowiednich proporcjach uporu, silnej woli, szczęścia, sprzyjających okoliczności i ciężkiej pracy udaje się je zrealizować. Czasem nie mamy po prostu wpływu na rzeczywistość. Czasem na zawsze pozostają tylko marzeniami. A czasem jedna mała ich namiastka pozwala odczuć pełnię szczęścia,choć...to tylko cząstka.

Ja marzę ostatnio o prostych, zwykłych rzeczach.Choć w "moim stanie", nie są one takie "zwykłe".

1. Marzę o wolnym weekendzie. Takim NAPRAWDE wolnym - bez rodziny, tylko ja... Z książką, z filmem, w łóżku, a jak się znudzi - to na rowerze...

2. Marzę o tym, by się w koncu wyspać - snem spokojnym, nieprzerywanym niczym...

3. Marzy mi się wyjście do lasu na grzyby. Żeby tylko te grzyby były ;-) Do lasu mam wprawdzie kawałek, ale grzybów na razie - jak na lekarstwo...

4. Marzę o bukiecie różowych lilii, których duszący  zapach wypełniłby cały mój pokój...

5. Marzę o tym, by to był syn i bym w końcu poczuła przypływ miłości...

 

14:10, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Marilyn Monroe fascynowała mnie zawsze. Kiedy byłam nastolatką, wisiały u mnie na ścianie dwa plakaty - Jima Morissona i MM. Oboje wiedli życie pełne fanów, niewłaściwych ludzi na drodze, alkoholu,l używek. Życie na wysokich obrotach. Życie, które oboje ich wykończyło.

Nigdy nie uważałam Marilyn za głupią blondynkę. Myślę, że była świadoma tego, co z nią robiły media, ale ogromna samotność i obsesyjna wręcz potrzeba miłości i akceptacji pchała ją w ramiona tego medialnego szumu wokół swojej osoby. Trochę w myśl zasady - dobrze czy źle, byle z nazwiska. Dzięki tej namiastce uczucia, dzięki "miłości tłumów" była kimś ważnym, kimś, na kogo zwraca się uwagę i kogo można podziwiać. Choć idę o zakład, że wolałaby być od czasu do czasu przytulona życzliwie, z czułością, przez bliską, szczerze kochającą osobę. 

Była nieznośna, czasem wulgarna na planie, miała słabość do leków, alkoholu, facetów, toksycznych związków. A mimo to, uwielbiam każdy film, jaki z jej udziałem oglądałam. Uwielbiam wszelkie jej biografię, jej zdjęcia. Idol jest idolem i pozostaje nim do końca i bez względu na wszystko.

Polecam artykuł mojego autorstwa na portalu Magazyn ENERGY. Ot, takie pseudo-dziennikarskie zapędy i niespełnione ambicje ;-)

http://magazynenergy.pl/sklocona-z-zyciem/

 

Skłócona z życiem

13:56, countrygirl
Link Dodaj komentarz »