May you always do for others and let others do for you...
RSS
czwartek, 29 września 2011
poniedziałek, 26 września 2011
  1. ciasto dyniowe, które robi się samo;
  2. syrop imbirowy, który rozgrzewa w chłodne wieczory;
  3. beżowy trencz United Colors of  Benetton za…2 zł z second-handu ;-)
  4. nowa płyta Yugopolis z ukochanym Maleńczukiem;
  5. wspomnienie legendarnego koncertu duetu Simon&Garfunkel, Central Park 1981’…
10:00, countrygirl
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 września 2011

Miło mi się pochwalić, że zdję cia moje zostały umieszczone na portalu EKO-rodziców ;-)

http://dziecisawazne.pl/mamy-fotografuja-dzieci/

16:14, countrygirl
Link Dodaj komentarz »

Hmmm… Od czego mam zacząć? Od wakacji na Rodos? Od urlopu – jako całości? Czy od tego, że  mamy już jesień i czas zbiorów i przetworów się zaczął?

No to lećmy chronologicznie.

Pierwszy tydzień urlopu minął nam rodzinne i wypoczynkowo na greckiej wyspie Rodos. Ciepło, bardzo ciepło, duuuuużo słońca, ani pół chmurki przez cały pobyt, ciepłe morze, chłodne baseny, lokalne autobusy, będące swoistym folklorem tego miejsca, Ouzo w knajpkach dla autochtonów (nie mylić z „greckimi” lokalami dla turystów, które z Grecją mają tyle wspólnego co słoń ze słońcem), greckie lokalne wino sprzedawane na kartony, albo – jeszcze lepiej – na litry, lane w butelki plastikowe po wodzie mineralnej ;-) Do tego stare mury, ciasne i niskie uliczki, w których można spotkać – oprócz sklepikarzy – także osły. A nade wszystko urzekły mnie przydomowe ogrody, w których – tak, jak u nas jabłonie czy śliwy – tam rosły pomarańcze, granaty i figi.

W drugim tygodniu urlopu realizowałam się jako kobieta XXI-go wieku, czyli: zaprawiałam ogórki, maliny, smażyłam konfitury z gruszek, nastawiłam nalewkę z pigwy i – uwaga – kupiłam sobie druty i kłębek włóczki i dłubię teraz wieczorami oczka, robiąc (czy też może raczej – starając się robić) getry dl Młodej. No cóż, może nie wyjdą z tego getry, może szalik, a może skończy się na kocu dla lalki, upchanym gdzieś głęboko w pokoju dziecięcym, w lalczynym wózku;-) Na razie chęci są.

Temat nr trzy – koty. Bogu dzięki, wszystkie już wydane (po dwa ostatnie maluchy dziś przyjeżdża jeden pan). Także Rudą trzeba teraz tylko zaprowadzić do lekarza na zabieg sterylizacji i …po kłopocie.

Zdjęć kilka - w kolejnym poście ;-)

16:13, countrygirl
Link Dodaj komentarz »