May you always do for others and let others do for you...
RSS
wtorek, 11 września 2012

Wdałam się wczoraj wieczorem na fejsie w kompletnie niepotrzebną dyskusję na temat szczepień. Szczepień ogólnie, a nie na temat ustawy o przymusowych szczepieniach. Niemniej atak osób, zbulwersowanych moją jednoznaczną postawą ZA szczepieniami obowiązkowymi przyprawić może o ból głowy, że już nie wspomnę o zszarganych nerwach. Dlaczego tak jest, że jak ktoś ma odmienne zdanie niż jakaś niewielka grupka, to ta grupka usiłuje na siłę wmówić mi, że jestem ciemną babą ze średniowiecza, która w swojej nieświadomości i ślepemu zaufaniu do skorumpowanej grupy lekarzy i lobbujących na rzecz śmiercionośnych szczepionek koncernów farmaceutycznych truje swoje ukochane dziecko? Dlaczego jestem obrzucana błotem dlatego, że uważam, że jednak szczepienia przyniosły światu wiele dobrego i nie upatrujmy w nich wszelkiego zła tego świata? Jakoś tak się dziwnie składa, że nagrody Nobla i inne prestiżowe nagrody dostają lekarze i naukowcy, którzy potwierdzają słuszność istnienia szczepionek... Nie życzę sobie, by ktoś miał mnie za głupią owcę idącą posłusznie na rzeź, dlatego, że ufam wieloletniemu doświadczeniu lekarzy i nauki w ogóle, a nie grupce jakichś pseudonaukowców z Zachodu, którzy chcą "się wylansić" na nowej modzie na nieszczepienie dzieci i twierdzeniu, jakoby miłość matki miała zastąpić wszystko - uchronić dziecko przed chorobami i zwiększać jego układ immunologiczny...  No i wyszło, że nie tylko jestem zacofaną niekochającą swojego dziecka matką, wszczepiając mu trucizny ale dodatkowo pasożytem społecznym, z pewnością czerpiącym "kolosalne i ewidentne zyski" z tychże niecnych szczepiennych praktyk.

Nie jestem fanatyczną zwolenniczką szczepień. Nie szczepiłam i nie zamierzam szczepić swojego potomstwa na pneumokoki, meningokoki, srokokoki, ospę, różyczkę, świnkę , HPV, grypę i tak dalej, w nieskończoność, ale jeśli jest pakiet tzw. szczepień obowiązkowych,  to zakładam, że KTOŚ podjął za mnie tę decyzję w najlepszej wierze i zgodnie z najlepszą swoją wiedzą. Nie wierzę ślepo lekarzom, którzy czasem z automatu wypisują antybiotyk na zwykłe zaczerwienione gardło. Ale jednak staram się słuchać argumentów ze wszystkich stron i przede wszystkim nie daję się zwariować modom czy innym grupom z lekka oszołomionych postaci. Chcąc kupić mięso - idę do rzeźnika,a nie do apteki. Po bułki lecę do piekarni, a nie do księgarni. A wiedzę medyczną czerpię od lekarzy, a nie z forów internetowych. To jest mój świadomy wybór. Właśnie dlatego, że jestem wyedukowaną, świadomą i do bólu kochającą matką, szczepieniom obowiązkowym mówię głośne TAK!

 

11:23, countrygirl
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 września 2012

Od kilku dni się porusza;-) Puka i stuka, i kopie, i fika;-) To miłe;-)

12:02, countrygirl
Link Dodaj komentarz »

Czy to się kiedyś skończy?

Dziś umieram po raz kolejny... Mam ważenie, że w tej ciąży ból głowy / migrena dopada mnie znacznie częściej niż poprzednim razem. Nie, to nie jest moje wrażenie. Tak jest niestety w rzeczywistości...

Ale mimo to, to znaczy, mimo że nie odpoczęłam za bardzo, jestem szczęśliwa, bo naprawdę duuuużo udało nam się zrobić w miniony weekend. Posprzątałam cały dom, ogarnęliśmy obejście, zadaszyliśmy drewutnię, złożyliśmy (w końcu!!!) basen, meble ogrodowe pomalowane i zkonserwowane na zimę.

Rety, jakie zimne są już wieczory... Bez dwóch zdań - dziś wieczorem rozpalam kominek, włączam sobie muzyczkę i zasiadam w fotelu, otulona kocem i zapadam się w "Miedziankę", na którą w weekend w ogóle nie miałam czasu. Młoda śpi dziś u babci, Mąż na piłce - wieczór należy do mnie!

 

10:42, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 września 2012

Ze specjalną dedykacją dla mojego Męża...

Padam, padam, tak sie ciesze,ze cie mam

Nikomu cie nie dam...Padam, padam...

12:56, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 września 2012

W chwili kiedy ktoś obserwuje nasze zachowanie, chcąc nie chcąc dostosowujemy się do wzroku człowieka, który na nas patrzy, i nic z tego, co robimy, nie jest już prawdą. Obecność publiczności, myśl o publiczności oznacza życie w kłamstwie."

(Milan Kundera "Nieznośna lekkość bytu")

11:22, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 września 2012

Ostatnio budzę się dość wcześnie, czasem zdarza się, że za oknem jest jeszcze szaro. Otulam się miękkim szlafrokiem, schodzę na dół do kuchni, otwieram drzwi, wypuszczam Rudą na zewnątrz i daję jej karmę do miski. A potem zapadam się w fotelu. Świt pachnie już jesienią, choć promienie słońca nieśmiało przebijają się przez gałęzie drzew, jeszcze pełne zielonych liści. Zanim minie miesiąc, liści już nie będzie lub będą w ciepłych kolorach brązu i złota. Lubię jesień. Jej kolory i szelest liści, lubię wiatr szalejący i plątający włosy. Zanim dojdę z samochodu do pracy, cała misternie ułożona fryzura pójdzie w niepamięć...

Póki co, budzę się i czytam nowinki z onetu, pijąc latte i pogryzając tosta z moją ulubioną konfiturą z pomarańczy. Jedyne czego mi brakuje, to zapach świeżej gazety o tej porze dnia... Rano jest cicho, zanim domownicy wstaną zdążyłabym przeczytać o wszystkich aferach  IV RP i kolejne nowiny na temat zbliżającego się wielkimi krokami kryzyzu.. Marzy mi się usiąść wygodnie w fotelu, z kubkiem ciepłej kawy w jednej i z gazetą w drugiej dłoni...Ech, gdyby tak codziennie moją drogą przejeżdżał na rowerze młody chłopczyk w spodenkach na szelkach, rzucający wprost pod wycieraczkę porcję najnowszych wiadomości...

 

 

11:01, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2012

Uciekałem przed Tobą w popłochu,
Chciałem zmylić, oszukać Ciebie -
Lecz co dnia kolana uparte
Zostawiały ślady na niebie.

Dogoniłeś mnie, Jeźdźcze niebieski,
Stratowałeś, stanąłeś na mnie.
Ległem zbity, łaską podcięty,
Jak dym, gdy wicher go nagnie.

(...)


Jedno wiem, i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom -
Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.

 

UCZYNIWSZY NA WIEKI WYBÓR, W KAŻDEJ CHWILI WYBIERAĆ MUSZĘ...

 
08:38, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 września 2012

...którego niespecjalnie lubię, ale .. głupio nie pisał...

"Myślisz, że wspom­nienie roz­bi­te na ty­siąc ka­wałków przes­ta­je być wspom­nieniem? A może ma się wte­dy za­miast jed­ne­go ty­siąc wspom­nień? Jeśli tak, to myślisz, że te­raz każde z te­go ty­siąca będzie bo­lało z osobna?"

"Nie ma nic bar­dziej nies­pra­wied­li­wego niż nieod­wza­jem­niona tęskno­ta. To na­wet gor­sze niż nieodwza­jem­niona miłość."

 

 

10:52, countrygirl
Link Dodaj komentarz »

Zadziwiające, jak dużo czasu może spędzić w księgarni ktoś, kto zapewne niewiele książek przeczytał w swoim życiu... No ale nieważne - rok szkolny się zaczął.

U nas padł telewizor, z czego - nie ukrywam - ogromnie się cieszę. Bardzo usilnie namawiam moich bliskich, by nie kupować nowego, ale jak na razie jestem w mniejszości Tak czy inaczej, bojkotuję pudło. Przeczytałam już zaległości, na które wcześniej nie miałam czasu i zaszłam wczoraj do EMPiKu, by wybrać coś z mojej ulubionej ostatnio literatury czeskiej bądź czechofilskiej;-) Ale wzrok padł na "Miedziankę. Historię znikania". [Książka stała w niedalekim towarzystwie dwóch innych ciekawych pozycji - "Wściekłość i duma" oraz "Siła rozumu" - obie autorstwa kochanej przeze mnie Oriany Fallaci, ale...poczekam np.na urodziny;-)] To książka, na którą polowałam już przed Wigilią, ale wtenczas wymiotło ją z półek. Widać odkurzali magazyny, albo dodruk zrobili. Jest to historia pewnego dolnośląskiego miasteczka, które dosłownie zapadło się pod ziemię we wczesnych latach 70-tych XX-go wieku. Jak się okazuje później, sprawcą wszelkiego zła były ... złoża uranu, znajdujące się w podziemiach miejscowości. Źródło bogactwa Miedzianki szybko jednak staje się przyczyną śmierci jej mieszkańców,  a później także znikania domostw, budynków gospodarczych, zwierząt.... Z pewnością historia trzymająca w napięciu.Tym bardziej, że prawdziwa.

Przeczytam do końca, opowiem. Już się nie mogę doczekać!

 

08:42, countrygirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 września 2012

Niczego w ten weekend nam nie zabrakło;-)

Co nie znaczy, że każdą z trzech tytułowych rzeczy lubię w równym stopniu. Zdecydowanie nie znoszę zakupów, a właściwie wypraw do centrów handlowych, zwanych galeriami. Choć ludzi w CH nie było aż tak dużo - przyznaję, czuję się fatalnie w tego typu miejscach. Wkurza mnie głośna muzyka w butikach, a w szczególności wylaszczone paniusie i wypacykowani kolesie, którzy raz w tygodniu postanawiają spędzić uroczy dzionek, błąkając się po galerii. To tu, to tam, wstąpmy na chwilę do Dauglasa czy Sephory; poperfumuje się taka pani jedna z druga, przejrzy się w lusterku, poprawi testerem swoje błyszcząco-kuszące usta. Potem jeszcze w przymierzalni Zary czy H&M spojrzy czy misternie ułożona fryzura jest nadal tak samo misterna i...dalej w drogę!

Śmieszy mnie to, ale OK. Każdy ma swoje ulubione formy spędzania wolnego czasu. My z centrum wyszliśmy po 20 minutach Przysięgam, dłużej się nie dało ;-)

Za to wyprawa do aquparku była strzałem w dziesiątkę! Przeszło 3 godziny spędzone na basenie, jacuzi i w saunach wszelkiego rodzaju zrelaksowało mnie tak, że już o godz. 20:30 spałam jak dziecko! Ludzi nie było za wiele, więc z powodzeniem korzystaliśmy ze wszelkich dobrodziejstw sauny. Widać potrzebowałam tego bardzo, oj baaaardzo.

A ostatniej rzeczy na "S" komentować nie będę;-)

 

10:32, countrygirl
Link Dodaj komentarz »