May you always do for others and let others do for you...
RSS
poniedziałek, 28 października 2013

Czasem trudno jest ot tak - "po prostu" wyjść z domu...Zamknąć drzwi, za tymi drzwiami zostawić swój codzienny świat, wszystkie troski, kłopoty, choroby, całe swoje zmęczenie...Ale czasem wystarczy właśnie na 2-3 godziny te drzwi zamknąć, by doznać cudownego i oczyszczającego przewietrzenia mózgu. By z nową siłą i energią wkroczyć w nowy tydzień, kolejne niełatwe pięć roboczych dni. Byłam wczoraj na koncercie Czesława. Czesława uwielbiam! Kocham jego sarkazm, jego poczucie humoru, jego kontakt z publicznością, jego luz i otwartość. Czesław śpiewać za bardzo nie potrafi (to moje zdanie), ale rasowy z niego "szołmen". To nie był koncert - to był performance w pięknym stylu! Wspaniałe dwie godziny w przemiłym towarzystwie mojej ukochanej sąsiadki. Ekipa Czesława, zwłaszcza Karen, powaliła wszystkich grą na klarnecie, saksofonie i swoim boskim altem. Była moc!

I nawet fakt, że odeszło dwóch niezmiernie ważnych w moim życiu mężczyzn - wczoraj Lou Reed a dziś Tadeusz Mazowiecki - nie jest w stanie zniszczyć moich pozytywnych emocji. Mimo że dziś poniedziałek, mimo że wyjątkowo trudny tydzień w pracy, mimo że zapalenie oskrzeli w domu szaleje i w związku z tym domowa logistyka napięta - cały czas wirują we mnie mega, MEGA pozytywne emocje! I dziękuję wszystkim, którzy w mniejszym lub większym stopniu dają mi ten POWER!

Lou, dziś spiewam razem z Tobą, gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest...

 

09:37, countrygirl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 października 2013

A co mi tam - sama sobie składam życzenia!

09:51, countrygirl
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 października 2013

Zdjęcia dzieci dużych i malych, blogi parentingowe, magazyny o pielęgnacji bobasków - nie rozczulają mnie ostatnio a denerwują. Nie - nie denerwują - wkurwiają! Przez duże W! Macierzyństwo tak nie wygląda. Macierzyństwo jest wieczną udręką, pracą Syzyfa, niedocenianą przez nikogo orką na ugorze, harówką od rana do nocy. I w nocy. Bachory ze słitaśnych sesji zdjęciowych bardziej przypominają mi laleczki Monster High niż bobaski, którymi zwykłam się bawić, gdy byłam małą beztroską dziewczynką z mysimi warkoczykami. Long time ago...

Może to kwestia zbliżających się kolejnych urodzin. Może jesienna aura za oknem. Może totalne wyczerpanie fizyczne i psychiczne...

Jestem przemęczona, zdołowana, zdeptana, przygnieciona, niczym niezainteresowana. Zmęczona życiem, pogodą, rodziną, mężem, dziećmi, sobą. Nie chce godzinnego masażu ani całodziennego pobytu w salonie SPA. Nie chcę nowej stylizacji na paznokciach, ani bukietu lilii. Nie chcę nowej kiecki, butów, Dżizas, nawet nowej książki nie chcę! Chcę odrobiny wolności. Chcę znów siebie!

HELP ME, PLEASE!

 

14:28, countrygirl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 października 2013

Kilka dni temu telewizja pokazała po raz kolejny jeden z moich ulubionych filmów – „Czułe słówka”.  Nie, nie jest to dla mnie melodramat, tylko film ze świetną obsadą, z piękną muzyką i o najpiękniejszej i jednocześnie najbardziej traumatycznej z możliwych relacji. O relacji matka-córka. 

Ten film, ubiegły weekend, rozmowa z Sylwią, codzienne spotkania z moimi rodzicami – to wszystko uświadomiło mi to, co psychologowie i psychoterapeuci wiedzą od dawna. Że choćby nie wiem jak się starać, ten układ jak żaden inny wywiera na naszej psychice piętno niczym szkarłatna litera. Nie znaczy, ze jest zły czy bolesny. Ale wiem, że nie wymiksuję się z tego układu nigdy i w żaden sposób. Bo to są nie tylko więzy krwi. Bo fakt, że przez 9 miesięcy (w moim przypadku 7) byłyśmy jednym organizmem zacieśnia dozgonną pępowinę emocjonalną, chociaż ta fizyczna została dawno odcięta. Bo – jak to pięknie napisała Oriana Fallaci – „Nawet jeśli w swej dobroci i szczodrości nie dokonała innych dobrych rzeczy, fakt, że mnie urodziła, był dla mnie wystarczającym uzasadnieniem jej istnienia.” Bo mając lat 36 nadal słyszę: „tak zimno, a ty bez czapki chodzisz…”

Czy tego chcesz, czy nie – Mama jest obecna w każdym momencie Twojego życia. Kiedy masz kilka lat – robisz wszystko, by stać się taka jak Ona. Kiedy masz lat naście – robisz wszystko, by być w kontrze. Kiedy zakładasz swoja rodzinę mówisz sobie – „nigdy nie chcę/ nie będę taka jak Ona” A potem któregoś dnia się orientujesz, że jesteś dokładnie taka sama… I to jest ten moment, kiedy nie ma już odwrotu. Kiedy stajesz się swoją własną matką…I kiedy w pełni świadomie możesz przyznać przed samą sobą: „Jestem z tego dumna!”

15:02, countrygirl
Link Komentarze (2) »
środa, 02 października 2013

Rozważam niepłacenie rachunków za telewizję. W zasadzie to podjęłam już decyzję, że nie płacę. Niech odłączą w cholerę! W ostatnich dniach zdałam sobie sprawę, że w telewizorni leci dno intelektualne. Jedyny lubiany przeze mnie kanał TVP Kultura też jakby nieco zszedł...Zrobiwszy rachunek sumienia zdałam sobie sprawę, że jedyne, co oglądam regularnie, to:  "Czas honoru", "Rodzinka.pl" , Fakty i Voice of Poland. W sumie w zaokrągleniu jakieś 6,5 godziny tygodniowo. W dodatku wszystkie w/w pozycje mogę obejrzeć w internecie. Resztę propozycji stacji zarówno państwowych jak i komercyjnych określić mogę jednym słowem: paździerz. A że za paździerz nie zamierzam płacić, stanowczo mówię NIE!. Dodatkowym argumemtem jest fakt, że kojec Kalafiora został ustawiony w salonie, ot - idealnie na wprost telewizora, zatem stojąc i waląc grzechotką w cymbałki głowę ma zwróconą w linii prostej w ekran monitora. I kicha. Kolejny fan Dziesiątej Muzy rośnie jak się patrzy.

Zatem w trosce o rozwój intelektualny kolejnego członka rodzina i w ramach oszczędności budżetu domowego - pudło czas wyrzucić. I będzie spokój!

W domu sezon jesiennych infekcji w pełnej krasie, o czym piszę tutaj.

 

15:01, countrygirl
Link Komentarze (2) »